Podsumowanie roku 2020

Opencaching

Po dwóch latach wracamy do rocznych podsumowań naszej zabawy.

Rok 2020 naznaczony został przede wszystkim przez pandemię COVID-19. Za nami rok pełen spodziewanych i niespodziewanych wydarzeń, wyborów i rozporządzeń np. zakaz dotyczący lasów, kolei, przemieszczania się…. Musieliśmy nauczyć się, jak funkcjonować czyt. KESZOWAĆ w świecie pandemicznych ograniczeń i restrykcji. Ale to nie był wyłącznie czy przede wszystkim rok koronawirusa. Parafrazując znane powiedzenie: „keszer potrafi”, zapraszamy na przypomnienie najważniejszych statystyk minionych 12 miesięcy.

Wstęp do podsumowania

Opencaching jest jak pomost łączący realne życie z magiczną krainą. Wystarczy wypowiedzieć magiczną formułę zaczynającą się OP by rozsunąć kotarę marazmu i wkroczyć do alternatywnego uniwersum. Do tego co nad, pod i gdziekolwiek w międzyczasie.  Do ścian pełnych murali w blokowisku teraźniejszości i mostów nadziei ludzkiej. Do niechętnej niepamięci cmentarzy i samolubnej samotności kurhanów. Do nieprzebytych szlaków sążnie okupionych krwią w miejskiej dżungli i ukrytych bunkrów leśnych ostępów. Do ruin spełnionych oczekiwań i możliwości spalonej w parze postępu. Do historii odrapanych kamieni i krzyczących wyimków w ciszy zaułków. Do zagadek skąpo wydzielających tajemnice niedopowiedzeń. Do szybkich chatek na kurzej łapce. Do muzeów utkanych z miraży codzienności i szczodrze obdarzonych zapomnieniem. Do bezustannej pogoni za zającami FTFów.  Do gonitwy za baśniowymi stworami z zupełnie innej beczki, tuż za rogiem zwykłego tu i teraz. Któż jest w stanie ogarnąć to w kilku słowach i przede wszystkim po co. Nie trzeba specjalnie się szykować tylko zakląć odpowiednie OP i otworzyć portal do tego co nieznane, a warte poznania!


Jest jeszcze drugie dno. Nie da się ukryć, że jest to magią samą w sobie. Na swej keszerskiej drodze spotkałem wielu takich pozytywnie zakręconych zapaleńców. Część z nich została moimi przyjaciółmi. A wszystko za sprawą niszowej pasji do szukania pudełek śniadaniowych, którą dzielimy razem w tajemnicy przed głuchymi i ślepymi ludźmi – mugolami. Uwielbiam otwierać nowe furtki do krainy „tuż za rogiem”. Tym bardziej, że robię to również sam dla siebie. Czytanie zaś waszych zmagań zawsze sprawia mi ogromna przyjemność. Do zobaczenia, gdzieś na oceanie przygody na łajbie wyobraźni pod banderą opencaching.pl. Chyba przesadziłem… znowu będą mnie pytać co ja tam zażywam, ale co tam 😉                 

pozdrawiam Pozieduwac / Adam

 

W tworzeniu podsumowania udział wzięli: Błękitna-Team, Nosferatu, TriPPer

Techniczne Administracyjne

0
Nowe skrzynki przynajmniej raz odwiedzone
0
Ile osób założyło skrzynki
0
Aktywnych lub czasowo zawieszonych na koniec
0
Przybyło geościeżek:
0
Nowi uczestnicy
0
Ogólnie wzięło udział w zabawie
0
Wydarzenia

Poznaj COG

Skład COG 2020/2021

Centrum Obsługi Geokeszera tworzyli

Błękitna -team

Podlaskie, Warmińsko-Mazurskie

Liczba skrzynek założonych: 168

Uzyskane rekomendacje: 682

Liczba skrzynek znalezionych: 4471

Liczba lat w serwisie: 5 lat

Kurier

Pomorskie


Liczba skrzynek założonych: 612

Uzyskane rekomendacje: 667

Liczba skrzynek znalezionych: 4954

Liczba lat w serwisie: 12 lat

Marcin_Rio

Łódzkie, Opolskie

 Liczba skrzynek założonych: 56

Uzyskane rekomendacje: 248

Liczba skrzynek znalezionych: 1408

Liczba lat w serwisie: 5 lat

Mangus i 27@

małopolskie, Podkarpackie, śląskie

Liczba skrzynek założonych: 369

Uzyskane rekomendacje: 405

Liczba skrzynek znalezionych: 5522

Liczba lat w serwisie: 8 lat

Nosferatu

Wielkopolskie, Lubuskie

Liczba skrzynek założonych: 327

Uzyskane rekomendacje: 240

Liczba skrzynek znalezionych: 1948

Liczba lat w serwisie: 9 lat

2444

r00t7

Dolnośląskie, Świętokrzyskie

Liczba skrzynek założonych: 192

Uzyskane rekomendacje: 547

Liczba skrzynek znalezionych: 9476

Liczba lat w serwisie: 12 lat

MaciekBDG

kujawsko-pomorskie

Liczba skrzynek założonych: 55

Uzyskane rekomendacje: 104

Liczba skrzynek znalezionych: 4106

Liczba lat w serwisie: 7 lat

tsalarioth

Lubelskie

Liczba skrzynek założonych: 78

Uzyskane rekomendacje: 49

Liczba skrzynek znalezionych: 811

Liczba lat w serwisie: 6 lat

Elvis7

mazowieckie

Liczba skrzynek założonych: 76

Uzyskane rekomendacje: 311

Liczba skrzynek znalezionych: 3173

Liczba lat w serwisie: 14 lat

Wartości aktualne na 1 kwietnia 2021

misiek_siersciuch (m_si)

Zachodniopomorskie

Liczba skrzynek założonych: 715

Uzyskane rekomendacje: 681

Liczba skrzynek znalezionych: 8862

Liczba lat w serwisie: 5 lat

Refleksje

Keszowanie zaczęłam w maju z siostrą, która też ma swoje konto na opencaching i to była druga najlepsza rzecz, jaka mi się przytrafiła w tym ogólnie dość felernym 2020. Teraz, kiedy wszystko jest pozamykane i człowiek siedzi non stop w domu, dobrze było odkryć nowe hobby, które pozwala się trochę poruszać, dowiedzieć ciekawych rzeczy i daje przyjemną odskocznię. W ciągu roku zaliczyliśmy już sporo dłuższych i krótszych keszowych wypadów i zawsze świetnie się podczas nich bawimy. Najlepiej wspominam kilkudniową wycieczkę w Góry Stołowe - skrzynki założone przez Park Narodowy są naprawdę super! Na ten rok tez mamy już sporo planów, w tym związanych z zakładaniem własnych skrzynek, tak że nie zwalniamy tempa 🙂

Shashlyk

509 znalezień
Pozdrawiam serdecznie całą Społeczność Opencachingową. Nie jestem w serwisie osobą anonimową, znakomita większość osób mnie kojarzy, bywam na spotkaniach, keszuję, a ostatnio nawet i zakładam kesze ;))) O zabawie dowiedziałem się jak to zwykle przypadkiem, celem urozmaicenia pobytu dzieciaków w okolicy chciałem im pokazać inny świat niż ten, który bywa zapisany w oficjalnych poradnikach turystycznych. I tak po kolei, najpierw z mapą w ręku, potem z kawałkiem papieru odnośnie właściwych koordynatów, potem odkryłem Locusa, i tak jakoś wszystko samoistnie się potoczyło. Z ilością zdobywanych keszy jakoś nie przybywało keszy przeze mnie zakładanych. Tłumaczyłem to brakiem czasu, odpowiednim przygotowaniem się do tematu, obawą czy nie narażę się na zbytnią krytykę itp., itd. Zawsze było: jeszcze nie teraz, jeszcze trochę, no może już niedługo...a czas nieubłaganie pędzi dalej. Z perspektywy czasu, nie ma dobrych rad dla każdego, bo zawsze każda rada będzie obarczona indywidualną perspektywą. Natomiast, jeśli czujecie, że teraz nadszedł wasz czas, macie fajne miejsce, o którym nikt nie wspomina, macie super historię, o której niewielu wiadomo, macie po prostu ochotę coś zrobić dla NAS...dla naszej społeczności Opencachingowej, to nie lękajcie się, ktoś wam pomoże, ktoś was poprawi, a potem machina już ruszy dla dobra i satysfakcji nasz wszystkich. Pozdrawiam serdecznie wszystkich pozytywnie zakręconych keszerów - bamba

Bamba


19891 znalezień
O zabawie dowiedziałam się od kolegi z pracy, który od kilku lat jest keszoaktywny. To on wprowadził mnie w tajniki zabawy i zaraził szukaniem. Keszoprzygoda spodobała mi się od pierwszej skrzynki, pamiętam, że cieszyłam się jak głupia po jej znalezieniu. Jak teraz o tym myślę, to na pewno musiałam dziwnie wyglądać jako taki świeżak- wychodząca z krzaków z uśmiechem na twarzy 😉 Im więcej znalezionych skrzynek mam na koncie, tym bardziej ta zabawa mnie wciąga :). Przygodą, którą zapamiętałam i póki co wywarła na mnie największe wrażenie to był wypad do Kowanówka do opuszczonego Szpitala dziecięcego, ten klimat miejsca i ta adrenalina. To było to! Jestem z Poznania, a dopiero dzięki tej zabawie poznaję wszystkie ciekawe zakamarki Poznania i jego okolic. Właśnie to w tym wszystkim jest niesamowite, że oprócz zabawy poznaję wiele ciekawych miejsc. Cieszę się że dołączyłam do keszerskiej rodziny!

Maniulek


426 znalezień
to tak naprawdę team dwóch osób - mnie i mojej małżonki Basi (jak zaczęliśmy keszować to jeszcze narzeczonej). Zabawa była tak naprawdę nam przeznaczona i aż dziw bierze, że zaczęliśmy tak późno. Oboje uwielbiamy łazikowanie kilometrami, a szczególnie po lasach. Skrzynki miały na początku naszej keszerskiej przygody być tylko dodatkiem, a ostatecznie stały się każdorazowym celem 😉 ale jak to powiedział kiedyś Bamba na jednym evencie: "kiedyś chodziliście bez sensu". Także wpadliśmy po uszy w to uzależnienie i pewnie do końca życia się z niego nie wyleczymy! I oczywiście teraz chodzimy "z sensem" 😉

Gor3iLLaZ_PL


654 znalezień
to w zasadzie my - czyli ja i Ona 🙂 Przygodę z Geocachingiem zaczęliśmy w sierpniu zeszłego roku za sprawą znajomego i jego syna, którzy opowiedzieli nam o całej idei i zasadach. Właściwie to pewnego razu wyrwaliśmy ich w góry na wędrówkę po Beskidzie Śląskim. Oczywiście dla nas była to standardowa weekendowa wędrówka szlakiem. Tak się złożyło, że niedaleko schroniska był umieszczony kesz, który po chwili został znaleziony - oczywiście przez tegoż znajomego. I tak to się zaczęło - z pomocników keszera sami staliśmy się keszerami. Złapaliśmy bakcyla na całego. Tydzień później - wyposażeni w nowo zakupionego GPSa - już samodzielnie poszukiwaliśmy skrzynek

Co lubimy w keszowaniu? Ponieważ oboje lubimy podróże i wędrówki, keszowanie stało się naturalną częścią naszych wypraw i fantastycznym ich urozmaiceniem. Dodatkowo spięcie niektórych szlaków i miejsc w geościeżki pozwala spojrzeć na nie z zupełnie innej strony. Jest jeszcze ten dreszcz emocji związany z rozwiązywaniem zagadek, szukaniem podpowiedzi i unikaniem "mugoli" 😉 Kolejnymi aspektami, które podziwiamy w całej tej inicjatywie są wyobraźnia i patenty twórców skrzynek (tu pozdrawiamy w szczególności "norbinorka" :D). Maskowania leśne czy też mnogość mechanizmów służących otwieraniu skrzynek wydają się być nieskończone. No i oczywiście "last but not least" - społeczność keszerska, czyli ludzie, nie tylko z wielką pasją, ale i bardzo pomocni. To wszystko sprawia. że geocaching raczej nie będzie przelotnym zainteresowaniem i zostanie z nami na dłużej.

"search_engine"


385 znalezień
Zabawę rozpocząłem w listopadzie 2013 roku, po tym jak zapoznał mnie z jej tajnikami mój wieloletni przyjaciel Thomas70. Początkowo szło mi to niemrawo, ale jak już zaskoczyłem .... to w styczniu tego roku stuknęło mi 10000 keszy na liczniku 🙂 Pomysły na kesze? Podglądam w terenie prace innych, Internet też jest pomocny, plus moja fantazja i zamiłowanie do majsterkowania od dziecka. Dla mnie tworzenie maskowań i ciekawych skrzynek jest zabawą i relaksem, bawię się ja i bawią się inni (ale nie jest tak, że doceniam tylko takie skrzynki, po prostu na ocenę wpływa wiele czynników a ten jest jednym z wielu, lecz nie decydującym ). Mam nadzieję jeszcze trochę pobawić się w tę zabawę, ale teraz się delektuję i wybieram, przede wszystkim zwiedzam i poznaję. Polecam to innym.

norbinorek



10223 znalezień
No takim debiutantem to już nie jestem. 😉 Konto Kaszuby Północne założyłem na zlecenie Stowarzyszenia Turystycznego LOT - Kaszuby Północne. Dla nich wykonałem dwusystemowy projekt Dwory i Pałace Północnych Kaszub. Projekt wyróżnia się głównie tym, że każdy jeden kesz został skonsultowany z właścicielami obiektu, który miał pokazywać. Niemal wszystkie obiekty są otwarte (w każdym razie były przed pandemią), a wewnątrz jest prowadzona działalność turystyczna jak np. hotele, pensjonaty, restauracje czy gospodarstwa agroturystyczne

Areckis



7486 znalezień
Moja przygoda z Geocachingiem zaczęła się chyba dość standardowo - od innego keszera, który zainteresował mnie tematem. We wszystko wprowadził mnie kolega "Zurki", który cierpliwie i szczegółowo odpowiadał na moje pytania. A po zarejestrowaniu to właśnie jego (i jego wspaniałej żony) skrzynka była tą, którą próbowałem podjąć jako pierwszą... I tu od razu wtopa żółtodzioba. Na pierwszy podbój skrzynki (leśnej) zabrałem moje dzieci - Marysię i Antka (5 i 7 lat)... Szukaliśmy pół godziny, a potem... zrobiło mi się żal znudzonej Marysi - zadzwoniłem do Właścicieli z pretensjami, że przesadzili 😉 Później już jeździłem sam. Początki były trudne, ale z każdym keszem nabierałem wprawy. A potem to już myśl o pierwszych skrzynkach własnych. I tu z zachętą przyszedł poznany kolega "Ciachol'' (lubuska żywa legenda OC:), więc przyspieszyłem poszukiwania, by nabrać doświadczenia potrzebnego przy zakładaniu nowych skrzynek. A że te gwiazdki? No cóż. Doceniam keszerów, którzy robią coś ciekawego i staram się, by moje, na ile to możliwe, nie były zbyt banalne. Muszę tu wspomnieć jeszcze raz Kolegę "Zurki", z którym wymieniamy się pomysłami i nierzadko Jego uwagi są dla mnie inspiracją. Myślę, że współpraca i dobry kontakt z doświadczonymi ludźmi to podstawa rozwoju OC. Jeśli chodzi o mnie: na co dzień jestem katechetą w szkole podstawowej w Słońsku. Ostatnio wykorzystałem okazję (3 uczniów, bo reszta na zdalnym w domu) i po ostatniej lekcji zabrałem tą trójkę znaleźć skarb (skrzynkę "siedzącą" koło szkoły) - dzieciaki (4 klasa) były zachwycone - i to jest nasza mała tajemnica 😉 Lubię poganiać po górach (Plan na lipiec - Główny Szlak Beskidzki), doświadczenie w terenie rozwijałem również podczas przygotowywania Ekstremalnej Drogi Krzyżowej w swojej miejscowości oraz "zabawy" z bushcraftem (do tego chyba muszę wrócić 🙂 P.S. Żona zrypała mnie, że nie napisałem nic o niej, bo gdyby nie jej cierpliwa miłość do mnie to nigdy bym nie wyszedł na żadne skrzynki... A to fakt - proszę koniecznie to zaznaczyć w podsumowaniu! 😉

Jakub_Ch



307 znalezień
W związku z zamknięciem przez rząd w 2021 roku większości aktywności, nastąpiła chęć odreagowania. Zaowocowało to wzmożoną aktywnością geokeszerską - również po stronie zakładającego skrzynki. Postanowiłem ocalić dwa moje projekty - Grudziądzkie Ronda oraz kesze w mojej rodzinnej gminie - Grucie. Postanowiłem, że w większości będą to skrzynki patentowe - to znajdowanie takich keszy sprawia mi najwięcej radości i chciałbym widzieć tylko takie kesze w naszym serwisie. W Grudziądzu udało się przywrócić cały projekt, dołożyć kilka nowych keszy i założyć nowy finał. W Gminie Gruta niemal wszystkie kesze zostały reaktywowane i poprawione, a także dołożono wiele nowych. Ostatecznie całość została połączona w geościeżkę na którą serdecznie zapraszam. GŚ Gmina Gruta to taka ścieżka jaką sam uwielbiam zdobywać - proste kesze w przyjemnym wiejskim terenie. Samochód, muzyka, kesze. Czego chcieć więcej. W drugiej połowie roku zostałem zaproszony do projektu keszerskiego związanego z dzielnicą Wielki Kack w Gdyni. Idea była prosta - każdy kesz to patent, a keszy ma być minimum 25 - tak by była to pełnoprawna geościeżka. Chcieliśmy przypomnieć braci keszerskiej jaką wartość może mieć duży projekt z ciekawymi i różnorodnymi patentami. Udało się 🙂

Czarodziej


3315 znalezień
Nasza historia zaczęła się od prezentu urodzinowego. W związku z tym, że ja (Tramp) od zawsze uwielbiałem podróże w nieznane, poznawanie ciekawych miejsc, włóczenie się bez celu oraz aktywność na świeżym powietrzu, otrzymałem w prezencie urodzinowym od Trampki opis i stronę internetową tej zabawy. Nie mam pojęcia, jak Ona na to wpadła, ale jest to najlepszy prezent urodzinowy, jaki mogłem sobie wymarzyć. Jest to niemal perfekcyjne połączenie moich pasji, za co jestem Jej ogromnie wdzięczny. I tak oto założyliśmy team. Tramp, Trampka oraz nasz syn Trampek 😉 to taki skład włóczęgów, którzy lubią rozwiązywać różne zagadki, zaglądać tu i tam oraz podróżować. Drugi człon naszej nazwy wziął się od naszego keszowozu, którego przekornie nazwaliśmy Crumb (okruch), gdyż jest naprawdę sporych rozmiarów 😉 Pierwszy nasz kesz pozostanie na zawsze w pamięci. Był to zwykły magnetyk na MOP-ie, a my szukaliśmy go dwie godziny w deszczu. Nawet nie mieliśmy pojęcia czego szukamy i jak to wygląda. To była świetna i niezapomniana zabawa. Dziś wydaje nam się śmieszne, że nie mogliśmy znaleźć czegoś tak prostego. Później gromadziliśmy doświadczenia na kolejnych podejmowanych skrzynkach oraz zaczęliśmy próby podejmowania geościeżek. Aż nadszedł czas na możliwość wzięcia udziału w pierwszym naszym evencie i poznanie twarzy, które znaliśmy tylko z logbooków. To było świetne spotkanie przy ognisku we Wrocławiu wraz z całkiem sporą grupą fantastycznych osób. Tak zostaliśmy "wchłonięci" w ten świat. Dziś z jednej strony żałujemy że tak późno dowiedzieliśmy się o takiej formie zabawy. Z drugiej strony cieszymy się, że jest jeszcze mnóstwo skrzynek do podjęcia, dużo spotkań i możliwości poznawania kolejnych "pozytywnie zakręconych" ludzi.

TrampCrumbTeam


892 znalezień
Przygodę ze skrzynkami rozpoczęliśmy latem 2011, gdy chcieliśmy zachęcić młodego do zwiedzania ciekawych miejsc w czasie wakacji. Padło na „Miejsce magiczne” - OP3621, a potem już szybko poszło. Nietypowo, uważnie przeczytaliśmy regulaminy kilku serwisów 😊 okazało się, że Opencaching jest lepszym wyborem, a mając konto wpisy w sieci zaczęliśmy robić koło dwusetnego znalezienia, chcąc rekomendować zielonkami napotkane kesze. Staramy się zakładać takie skrzynki jakie chcielibyśmy spotykać podczas poszukiwań. Prócz ciekawego miejsca, czy historii do opowiedzenia skrzynką (nie tęsknimy za keszami trasa#1,#2) potrzebna jest jakaś inspiracja. Często pochodzi ona od koleżeństwa „kiedyś na kesze będziemy chodzić z laską”- OP70DC, czy „zróbcie kesza w zielonym”- OP8YJZ czy po prostu wydarzeń historycznych OP958D, OP994K. W efekcie skrzynki są zapamiętywane przez keszerów, choć nie są tak popularne, jak niektóre +1. Nie posiadając zdolności artystycznych i licząc się po wielkopolsku z budżetem, dla założenia kesza niezbędna jest nam dobra wizja lokalna, czasem i kilka, aby kesz był dostosowany przez wygląd lub maskowanie do zastanego terenu. Zapewne, w tym samym czasie moglibyśmy założyć wielokrotnie więcej keszy ale dochodzi sprawa serwisowania. Zabawa polega na szukaniu, ale ponieważ tworzymy społeczność, to zakładanie jest formą odwdzięczenia się innym za wkład ich pracy. O, i gdyby szukający zakładali kesze jednocześnie stosując się do zwyczaju - dbaj o cudze, tak jakbyś chciał aby dbali o Twoje kesze, zabawa byłaby jeszcze lepsza. Opowieści przygód keszerskich niekoniecznie spotykają się ze zrozumieniem ze strony mugoli. Wiele lat temu siedzieliśmy wysoko na drzewie, robiąc serwis podejmowanej skrzynki, gdy zadzwoniła koleżanka chcąc podzielić się radością, ze spędzania wakacji na leżaku w luksusowym ośrodku. A wy co robicie ? – ołówki ostrzymy na drzewie, odpowiedzieliśmy zgodnie z prawdą. Mało co potem nie spadając ze śmiechu z sosny, bo jej zdumienie i zdziwienie prawie rozsadziło telefon. Mając liczne przygody, także z udziałem służb mundurowych, ciągle liczymy, że te najciekawsze będą przed nami. Mamy nadzieję, że inni też będą chcieli się wspólnie bawić. W zasadzie, każda skrzynka jest dobra, jeśli pokazuje ciekawe miejsce lub opowiada historię, jest schowana i ma szczelny pojemnik na logbook. Wbrew pozorom sporo osób o jednym, a czasem o wszystkich tych elementach zapomina. Z całą pewnością rozpoczynając zabawę trzeba sporo znaleźć skrzynek, aby poznać różnicę pomiędzy nimi. My mieliśmy szczęście trafiając na dobre kesze, zakładane w czasach, gdy zaczynaliśmy zabawę i mieliśmy okazję do poznania wielu wspaniałych ludzi w wielu regionach kraju.

RoDaJJ



7528 znalezień
W geocaching zacząłem się bawić w lipcu 2018 r., kiedy przed wyjazdem w Bieszczady szukałem informacji o spalonym schronisku. Wyszukiwarka przekierowała mnie na opencaching, gdzie był opis tego schroniska i wiele innych dziwnych rzeczy, których nie zrozumiałem. Nigdy wcześniej nie spotkałem m się z geocachingiem. Zacząłem badać sprawę, czytać, zobaczyłem na mapie, ze koło mojego domu też są poukrywane te skarby, no i złapałem bakcyla. Zakładać skrzynki zacząłem chyba po pół roku szukania. Do tej pory założyłem ich 255 i cały czas się uczę i zbieram doświadczenie. Przy zakładaniu staram się, aby skrzynka zawsze spełniała przynajmniej jedną z tych ról: pokazywała ciekawe (często mało znane) miejsce, była ciekawie ukryta, miała ciekawe maskowanie. . Jeżeli skrzynka spełnia chociaż jedną z tych ról, jestem kontent. Oczywiście ideałem jest, aby kesz spełniał 3 z tych ról i do niego dążę. Dodatkową funkcją przyciągnięcia ewentualnego keszera jest to, aby skrzynka zawierała kilka drobiazgów na wymianę. Również i to staram się wypełniać, chociaż mam taka zasadę, ze przy grobach, mogiłach lub cmentarzach zakładam skrzynki tylko z samym logbookiem w środku. To co powyższe przyświecało mi przy zakładaniu skrzynek w Lasach Janowskich na południowej Lubelszczyźnie, które z zapewne przyczyniły się do uzyskania tych rekomendacji. Na początku zakładania skrzynek w tych lasach nie wiedziałem jak będzie wyglądał efekt finalny, ale kiedy zaczęło to zataczać szersze kręgi, pomyślałem, że można wciągnąć w tę zabawę administratorem lasów i nawiązałem współpracę z Nadleśnictwem Janów Lubelski oraz z Dyrekcją Lubelskich Parków Krajobrazowych, którzy udostępnili swoje gadżety, oraz wykonali certyfikaty. Ale co najważniejsze miałem ich błogosławieństwo w wejściu na teren, więc mogłem działać na luźno. Metody maskowania podpatrzyłem na Instagramie, gdzie ludzie chwalą się swoimi odnalezieniami, a także wymyślałem sam. Nie powiem, jakoś łatwo mi przychodziły do głowy pomysły na maskowanie. po tylu założonych skrzynkach sporo sobie poukładałem w głowie rzeczy z tym związanych, ale nie powiem abym czuł się jakiś doświadczony; cały czas się uczę. Nie raz zdarzało mi się przenieść skrzynkę, poprawiać miejsce ukrycia, bo nie przewidziałem kilku rzeczy. na przykład jako gadżet wsadzałem do skrzynki świeczkę zapachową. okazało się, ze dziki to wyczuwają na kilometr i dziwiłem się potem kto mi te skrzynkę tak . Również względy ochrony przyrody: staram się montować skrzynki w lesie tak, aby jak najmniej ucierpiały drzewa czy w ogóle las. Unikam wbijania gwoździ w drzewa, albo czasami daję bardzkiej precyzyjną podpowiedź, żeby ludzie szybciej skrzynkę znaleźli, niż mieliby ryć w ściółce pod każdym drzewem, ale nie zawsze mi się to udaje, wówczas mam nauczkę na później. Uważam, ze geocaching jest wspaniałą metodą w promocji turystyki. Uczestniczą w tym dorośli i dzieci. ja sam mam już 46 lat i odkryłem w sobie tę pasję do geocachingu dopiero dwa lata temu. Sprawia mi frajdę dzielenie się ludźmi miejscami, które sam z przyjemnością odwiedzam, zbieranie informacji o tych miejscach, ich opisywanie i oczekiwanie na pierwsze odnalezienia. Pokłosiem geocachingu w Lasach Janowskich jest założona przeze mnie strona www.lasyjanowskieiokolice.pl o tym regionie, która cieszy się dużym powodzeniem.

geokuba


436 znalezień
Z tej strony Karougeka, czyli Karóżka ( „Rouge” z języka francuskiego to po prostu i tylko „róż” nie mylić z angielskim „Rogue”- czyli „szelmą/łobuzem” ….. chociaż, ale jednak nie”  ). Oczywiście same litery pięknie komponują się z moim prawdziwym imieniem i nazwiskiem. Przez znajomych i przyjaciół często jestem zwana Karugaki lub Karguleną, ale to po prostu ja, Kaśka, miło mi poznać. Myślałam długo o czym tu napisać, bo niby miało być coś o mnie, ale to bez sensu. Opowiem Wam raczej o tym co zyskałam dzięki zabawie w Geocaching. Po pierwsze to ciekawy spacer z ekipą, a znalezienie pewnej sympatycznej dzikiej świnki przesądziło sprawę o chęci dalszych poszukiwań. Po drugie i następne to zyskanie odwagi pójścia głęboko w naszą przepiękną Puszczę Wkrzańską, a wierzcie to trudne jak się ma „debilizm topograficzny*” (* niniejsza przypadłość pojawia się u osób, które bez GPSa tracą orientację w terenie - ale tak totalnie). Po najważniejsze – powód do: 1. wyjścia na zewnątrz – nieważne jaka to pora roku. 2. poznania swojej Malej Ojczyzny, która gdzieś tam zaginęła w natłoku codziennych spraw, gdzieś tam umykała niezauważona z okien autobusu, samochodu, oczom przypatrującym się ale niewidzącym ukrytego piękna. 3. zgłębienia historii najbliższej okolicy. 4. znalezienia nowych zainteresowań. 5. Poznania nowych ludzi ( nie z pracy, przedszkola, pracy czy bloku – choć różnie bywa) Muszę Was ostrzec, to nie jest tylko zabawa. To nie są tylko pudełka. Przychodzi dzień, gdy odkrywasz, że kąpiel w lodowatej rzeczce to była jedna ze śmieszniejszych przygód. Odkrywasz, że całe życie mówili Ci, aby nie wchodzić do tych cholernych bunkrów ….. bzdura …z fajną, zakręconą ekipą to najlepsze co może Cię spotkać w weekend. Myślisz, że już wszystko wiesz? Błąd ! Odkrywasz tyle fantastycznych rzeczy. Uważaj! Podnosząc głowę – możesz – zostać znawcą architektury. To wszystko za cenę wpisu w logbooku. Łapiesz się na tym, że twoim obowiązkowym wyposażeniem jest fant i zapasowy logbook. Wakacje nigdy nie są już takie same – po prostu zawsze masz jakiś cel – pogoda? To żadna przeszkoda? Na dodatek nie jesteś w tym sam. Jest masa ludzi, których poznasz na keszowym szlaku w realu lub wirtualnie. To zawsze są ogromne emocje. Te wyścigi, by być pierwszym znalazcą – bezcenne. Najlepszy jest etap twórczy. Widzisz już miejsca inaczej, widzisz już las – piękny i czasami jeszcze dziki. Żadna dziupla nie jest już tylko dziuplą, a świetnym miejscem na kesza. Po prostu wiesz, że musisz pokazać to innym, dzielić się tymi wrażeniami i odkryciami. Nie musisz martwic się pandemią, Twój GPS i Ty znajdziecie razem wiele ciekawych miejsc. Keszerze/ Keszerko, Ty jeszcze czytasz te moje wypociny. Daj spokój! szkoda czasu. Rusz cztery litery! Wyjdź z domu ! Mój Drogi/Moja Droga za rogiem czeka na Was Przygoda.

Karougeka


665 znalezień
Przygoda z OC zaczęła się od momentu gdy po raz kolejny mijałem po drodze duży kamień znajdujący się przy leśnej drodze którą często biegam. Na kamieniu są wyryte napisy w języku niemieckim, bardzo interesowało mnie co dokładnie znaczą i co w tym miejscu się wydarzyło. Więc zaczęły się poszukiwania na Google. Odnalazłem historię tego kamienia zamieszczoną na serwisie OC co się okazało jest tam skrzynka jakaś ukryta? Co to jest jaka skrzynka... (OP8H4S Morderstwo sprzed lat) szybko założyłem konto na OC i na drugi dzień skrzynka została podjęta. I oto jestem świetnie się bawię przy keszowaniu i próbuje zarazić tym innych.

jaromx1


118 znalezień
Mam na imię Antek [Antkowy_Kajet] i mam prawie 9 lat. Swoją keszerską przygodę rozpocząłem jeszcze w brzuchu mamy. Teraz, gdy umiem już sam czytać (a nauczyłem się czytając opisy do keszy) i pisać, mam też swój własny login. Pod opieką taty [jozkam] dzielnie zdobywam kolejne skrzynki. Jedną z fajniejszych przygód którą zapamiętałem było zdobycie skrzynki „Mołożów Kolonia - Cmentarz z okresu Powstania Styczniowego” (OP8XDN), która znajduje się niedaleko od „Ostatniego słupa” (OP8U6J). Ostatni słup zaś to miejsce, gdzie w każde wakacje odwiedzam pradziadka. Tamtego lata strasznie padało od kilku dni. Mama nie chciała nas puścić ze względu na złą pogodę. Zagraliśmy wtedy w Uno i zwycięzca mógł wybrać jak spędzimy popołudnie. Zgadnijcie kto wygrał:) Tata ogarnięty, keszowóz odpalony, jest okienko pogodowe - ruszamy! Do kesza dotarliśmy bez problemu. Obejrzeliśmy pomnik, szybki wpis i wracamy, bo pogoda wraca do "normy" - czyli zaczyna lać! Tata stwierdził, że do drogi asfaltowej jest tylko 200m, więc nie będziemy zawracać i jedziemy dalej przed siebie... Czekała na nas jednak niespodzianka:) W połowie drogi pokonało nas błoto. Padało coraz mocniej, a ze sprzętu saperskiego mieliśmy tylko deskę do krojenia (wakacje pod namiotem) i scyzoryk. Tata próbował coś tam wykopać albo podłożyć. Zadzwoniła mama i tata musiał jej złożyć raport z "powodzenia" misji ... Całe szczęście, że o wszystkim dowiedział się pradziadek i od razu rozpoczął akcję ratunkową. Jednym telefonem zadysponował traktor z wujkiem i kazał pilnie jechać "pod pomnik", bo tam chłopaki pomocy potrzebują! Nim minął kwadrans wujek był u nas i podczepialiśmy nasz keszowóz do traktora. Wujek szybko wciągnął nas na asfalt, skąd bez problemów wróciliśmy do bazy. To była świetna przygoda. I tak oto, pod okiem taty uczę się jak prawidłowo zakładać kesze, jak je serwisować i dbać i nie. Kiedyś zostanę w tym Mistrzem 🙂

[Antkowy_Kajet]


535 znalezień
A teraz dopisek taty o innej przygodzie, o której młody nie opowiada, a jest dla mnie powodem do dumy! To był wrzesień 2020 roku, a niedaleko nas od kilku dni wisiał FTF w letterboxie ze świata równoległego (GC905EH). Piątek wieczór, zabieramy Abigeo – od niego pomysł wyszedł – i ruszamy. Szybko poszło, ale jak już jesteśmy w tym miejscu, to podjedziemy „wsadzić” OP98ZW bo „okienko czasowe” jeszcze mamy. I tak sobie jedziemy „starą jedenastką” kiedy młody z tyłu melduje, że pożar zauważył – i nie da się ukryć fest się jara po naszej lewej stronie, ale nie przy drodze a gdzieś daleko. Tak, my dwaj starzy nie zauważyliśmy, ale dziecko wypatrzyło. Jedziemy, szukamy i jest – słoma, ok 20x20m^2. Szybki raport na MSK, decyzja ze OSP Będzino nam podeśle do Słowienkowa pod sklep a tam pokierujemy ich dalej. Chłopaki z Będzina przybyli czerwonym wozem z niebieską dyskoteką na dachu, dopytali o szczegóły i stwierdzili, że sami trafia. Nie będziemy się narzucać – bo chyba nikt nie lubi jak mu się na ręce patrzy przy robocie i jedziemy dokończyć misję „wsadzić Borkowice”. Procedurę „wsadzania” kesza przerwał nam telefon typu „Panie! My tutaj nic nie możemy znaleźć!”. Nowy „punkt zborny” ustalamy na wiadukcie nad S6 (OP99K1) i lecimy. Zgarniamy ekipę w czerwonym wozie i lecimy na kordy – tak, zapisaliśmy. Na miejscu ciemno, czarno i nawet zimno… Dopiero po podniesieniu masztu i doświetleniu terenu okazał się, że co miało się spalić – już się spaliło a cała reszta była zaorana, więc doszło tutaj do „samozapłonu” za pomocą właściciela który chciał się pozbyć tego co na polu zostało. Na szczęście była to ostatnia moja pożarowa przygoda w tamtym roku bo poprzednia keszowa była podczas zakładania OP981R – a tych służbowych (nie jestem strażakiem) było też kilka. Pisze o tym dlatego, bo uważam, że my dorośli często na pewne rzeczy nie zwracamy uwagi a dziecko powinno wiedzieć, że nie należy przechodzić obok takich sytuacji obojętnie – tym razem to była słoma na polu, ale następnym razem to może być czyjś dom.